Wpadł mi w ręce trochę starszy komputer z duronem 900 Mhz na pokładzie. Znam osobę, której drugi komputer służący właściwie tylko do przeglądania internetu zaoszczędziłby wiele zbędnych dyskusji w domu, więc zdecydowałem, że spróbuję wycisnąć ze staruszka conieco. Dodatkowym warunkiem oprócz szybkiego działania było, żeby system był po polsku i będę na to zwracał uwagę w trakcie tej krótkiej recenzji. Gnome na tym sprzęcie oczywiście działałoby słabo, dlatego postanowiłem spróbować czegoś lżejszego… Xubuntu? Nie, jeszcze lżejszego. Lubuntu.
Start
Postanowiłem spróbować pomimo tego, że LXDE widziałem tylko w standardowej wersji, która jest według mnie po prostu brzydka. Oto dowód:
Rozumiem, że LXDE ma masę zalet, ale na starcie wygląd nie jest jedną z nich. Inaczej sprawa wygląda w wersji przygotowanej w Lubuntu 10.04, a dokładniej w polskim remiksie o nazwie Lśniący Lamparcik (tutaj go dostaniecie), chociaż widziałem też alternatywną nazwę Lubieżna Lodówka. Całość od razu sprawia dużo lepsze wrażenie.
Piszę o wyglądzie już na początku, bo chociaż jestem pewien, że zaznaczyłem opcję instalacja Lubuntu to najpierw uruchomił się system LiveCD (co na tym leciwym sprzęcie trochę trwało), z którego dopiero mogłem uruchomić instalację.
Od razu wita nas pulpit z dużo ładniejszymi ikonami, panelem w przyjemniejszym kolorze i mniej przytłaczającą tapetą. Szczególnie dobre wrażenie robi panel z monochromatycznymi ikonami od dźwięku, połączenia z internetem i wyłącznikiem systemu. Sama ikona menu aplikacji również jest dużo ciekawsza i wogóle sugeruję, że pod tym czymś kryję się jakieś menu czego zupełnie nie czułem w standardowym LXDE. Całość już na starcie prezentuję się naprawdę przyjemnie.
Instalacja
Instalator to nic innego jak ten sam znany z Ubuntu Ubiquity. Nic się nie zmieniło w funkcjonalności, a przynajmniej ja nie zauważyłem. Nie było też żadnej prezentacji w trakcie. Całość była w języku polskim i nie można mieć żadnych zastrzeżen. Instalacja przebiegła prawie bez problemów. Po pierwszej mojej instalacji wymagany był ręczny reset, co odrobinę mnie zaskoczyło, bo siedziałem przy komputerze z minutę zanim złapałem o co chodzi. W trakcie kolejnej instalacji na innym komputerze wszystko poszło już samo, więc to może jakiś problem tylko jednego komputera.
Pierwsze uruchomienie
Oczywiście domyślnie włączono KMS, co muszę przyznać poprawia bardzo wrażenia estetyczne Plymouth w trakcie uruchamiania się systemu, które to wrażenie dość szybko psuję glib-warning. Szczerze mówiąc nie wiem czy to problem polskiego remiksu czy ogólnie Lubuntu.
Nie zmienia to jednak faktu, że po uruchomieniu już zainstalowanego systemu byłem zaskoczony jak szybko wstał jak na takiego dziadka. 45 sekund z automatycznym logowaniem, przy czym 16 sekund komputer traci na biosy, testy itd. więc sam system ze środowiskiem graficznym wstawał 29 sekund. Naprawdę fajnie. Zaraz po uruchomieniu skorzystałem z opcji konfiguracja Lamparcika, przygotowanej specjalnie na użytek polskiego remiksu. Jest to pierwszy raz kiedy korzystam z polskiej wersji i przyznam, że jest to miłe ułatwienie. Szczególnie przydatne może się to okazać dla użytkowników z mniejszym obyciem w nowym systemie. Niestety instalacja javy wymagała zaakceptowania licencji w języku angielskim.
Ogólne wrażenie z użytkowania
Pomimo tego, że wybrałem język polski w trakcie instalacji, a dodatkowo skorzystałem z polskiego remiksu nie wszystkie nazwy programów są w języku polskim. Co więcej nawet nazwy aplikacji, które w Ubuntu są w języku polskim, w Lubuntu są w języku angielskim, więc to raczej problem Lubuntu/Lamparcika. Nie wpływa to jednak w żaden sposób na szybkość działania systemu, uruchamiania się aplikacji, przełączania aplikacji czy na ogólną responsywność pulpitu. Wszystko po prostu śmiga i prawie nie ma na co narzekać. Napisałem prawie, bo kliknięcie w przycisk wyłączania systemu powoduję mignięcie całego ekranu po czym dopiero pojawia się okienko z możliwością wyboru wylogowania, wyłączenia itd.
Aplikacje
Ponieważ komputer miał przede wszystkim służyć do przeszukiwania zasobów internetu to zacznę od przęgladarki, którą jest chromium, co bardzo mnie cieszy, gdyż od dłuższego czasu jest to również moja podstawowa przeglądarka. Działa dobrze i nie stwarza problemów, a co najważniejsze zna ją też przyszły użytkownik.
Managerem plików jest pcmanfm, niezwykle lekki i szybki, wyglądem przypomina nautilusa. Funkcjonalność jest odpowiednia dla mojego znajomego użytkownika, który nie jest obeznany w świecie komputerów. Automatyczne montowanie przenośnych pamięci przez usb, wyświetlanie pulpitu i wyświetlanie katalogów to i tak co najmniej o jedną funkcję za dużo. Oczywiście potrafi on więcej niż tylko te trzy rzeczy, np. istnieje możliwość otwarcia aktualnej lokalizację w terminalu albo jako root.
Edytorem tekstu jest Leafpad, który jest po prostu edytorem tekstu. Takim prawdziwym edytorem. Edytuję się w nim tekst. Nie piszę się w nim programów ani pracy magisterskiej, tylko zapisuję przepis na lasagne z wielkiezarcie.com (chociaż pewnie emacs ma do tego jakiś lepszy tryb, który koloruję składniki). Najważniejsza zaleta to, że szybko się uruchamia i właściwie od razu można zacząć działać, a jeśli otworzymy plik z długimi wierszami to możemy włączyć ich zawijanie.
Przeglądarka dokumentów ePDFView nie odbiega funkcjonalnością w żaden sposób od Evince, które znaleźć można w Ubuntu. Działa tak jak można się po niej spodziewać. Wyświetla dokument, przybliża i oddala, a jak ktoś jest ciekawski to nawet pokazuję indeks.
Przeglądarka obrazów również gPicView nie stwarza żadnych problemów i posiada tą najważniejszą funkcję, której się po niej oczekuję, a mianowicie: spacja zmienia zdjęcia. Mojej znajomej to wystarcza.
Jest jeszcze kilka aplikacji, które zostały zastąpione lżejszymi w stosunku do starszych kuzynów z rodziny *buntu, ale ze względu na to, że koncentrowałem się na tym aby przyszły użytkownik nie czuł się zagubiony, nie brałem ich wogóle pod uwagę. Mogę jednak napisać, że terminalem jest LXTerminal, który przypadł mi do gustu przez szybkość uruchamiania. Rola panelu przypadła LXPanel, który posiada większość potrzebnych wtyczek, jedyne czego brakło to kosz.
Zasoby systemowe
Lubuntu jest systemem, który naprawdę może dać drugą młodość starszym komputerom. Jego apetyt na zasoby nie jest duży. Po zalogowaniu system zajmuję około 60-70 MB ramu, a całość instalacji na twardym dysku około 2GB. Na pewno da się zejść jeszcze niżej z ramem i miejscem na dysku, ale tutaj otrzymujemy już wstępnie skonfigurowanego OpenBoxa z dodatkami, które sprawują się dobrze i również dobrze wyglądają. Oczywiście na tym starym komputerze tak czy inaczej nie będzie można oglądać filmów na YouTube, ale nawet Steve wie czyja to wina. Poza flashem procesor nie krztusi się przy byle otwarciu katalogu domowego bądź kliknięciu w menu aplikacji.
Podsumowanie
LXDE w Lubuntu tak mi się spodobało, że zaaplikowałem je na komputerze moich rodziców, a być może w najbliższym czasie zastąpi ono na jakiś czas moje wysłużone Gnome. Lżejsze aplikacje nie znaczy wcale koniecznie uboższe w niezbędne funkcję, więc jeśli posiadacie jakiś starszy sprzęt, na którym obecny system wydaję się odrobinę ciężki to oczywiście jak najbardziej polecam. Być może wcale nie będzie trzeba kupować nowego komputera, albo będzie można stary komputer komuś podarować, tylko tak po cichu, żeby skarbówka nie słyszała. Natomiast w kwestii lokalizacji językowej jest gorzej i jeśli może to być dla kogoś duża bariera to niestety należy poczekać. Programy co prawda w większości posiadają menu w języku polskim, ale najpierw trzeba wiedzieć co uruchomić, a nie każdy wie, że po najechaniu pojawi się krótki opis. Zresztą sam opis nie zawsze jest po polsku.
Na koniec jeszcze link do screencastu jak szybko przerobić wygląd Lubuntu na podobieństwo Gnome w Ubuntu jeśli ktoś jest bardzo przywyczajony i nie może się bez niego obyć.
Zdjęcie Plymouth pochodzi z WebUpd8 i jest dostępne na licencji creative commons.
PS Jeśli spodobał się wam pies to zapraszam na stronę hodowli Thorgal















EuGene
Sierpień 19, 2010 at 14:56
O ile PCManFM jest miłym i lekkim środowiskiem, to posiada trzy znaczne wady:
1. brak wyszukiwania plików (trzeba sobie osobno doinstalować coś do wyszukiwania – wg mnie to chore)
2. występuje problem z kopiowaniem plików i katalogów bezpośrednio na pulpit (nie pojawiają się po skopiowaniu)
3. nie da się zarządzać układem ikon na pulpicie – można je tylko automatycznie szeregować alfabetycznie itp.
Ale poza tym – fakt: jest błyskawicą.
Łukasz Klich
Sierpień 19, 2010 at 15:59
1. Nie przypominam sobie, żebym korzystał z wyszukiwania w nautilusie, albo czymkolwiek innym, co więcej nie wiedziałem do teraz, że pod prawym klawiszem coś tam takiego jest ;)
2. Rzeczywiście denerwujące i dziwne, ale kopiowanie do katalogu pulpit działa
3. Zwykle trzymam 3-4 pliki na pulpicie i to szeregowanie akurat mnie bardzo pasuję
Jeśli kopiowanie na pulpit będzie bardzo przeszkadzać to będę musiał zmienić manager plików na coś innego. Jak widziałem wcześniej pulpit tajemniczego użytkownika to ciężko było dopatrzeć się tapety
EuGene
Sierpień 20, 2010 at 14:20
ad 1. Nie mierz innych swoją miarą. Dla mnie wyszukiwarka plików to podstawa. Jeśli masz 3 pliki na krzyż – nie ma problemu, ale gdy masz znaleźć konkretny dokument z paru tysięcy – robi się problem. Zresztą, o czym tu gadać – wyszukiwanie plików to podstawowa funkcja.
ad 2. Zgadza się, pliki i katalogi się kopiują, ale nie są wyświetlane. Dopiero po ponownej próbie zapisu (a właściwie już nadpisania identycznych plików) pojawiają się na pulpicie.
ad 3. jak w punkcie pierwszym. Akurat ja zawsze na pulpicie mam wszystko nad czym aktualnie pracuję. Aby utrzymać tu jakiś porządek grupuję je sobie według własnego klucza. W Lubuntu nie mam takiej możliwości.
Łukasz Klich
Sierpień 20, 2010 at 18:13
Ja tylko oceniłem denerwujące Cię rzeczy według tego czego ja potrzebuję lub używam. Nie twierdzę, że innym to nie przeszkadza.
Daniel Oźminkowski
Sierpień 19, 2010 at 20:04
Też kiedyś zainstalowałem Lubuntu, ale po jakimś czasie zaczął się tak dusić, że nie dało się go używać. Teraz jest Lucid Puppy i różnica w działaniu jest kolosalna. Zobaczymy jak długo to potrwa.
Łukasz Klich
Sierpień 19, 2010 at 20:16
Co Cię tak bardzo ograniczało?Jakie środowisko jest w tym Lucid Puppy? U… przeczytałem jeszcze raz i to Lubuntu się dusiło, a nie Ty ;)Co nowego w Lubuntu 10.10 | Łukasz mówi...
Sierpień 25, 2010 at 18:53
[...] jakiś czas temu instalowałem polski remiks Lubuntu spodobał mi się tak bardzo, że postanowiłem sprawdzić co nowego znajdę w następnej wersji [...]